obrazek

niedziela, 20 października 2013

W pośpiechu ....





Już wiem jak się czuła ta żaba, która nie mogła się zdecydować, do jakich zwierząt się zalicza. Normalnie nagromadziło mi się tyle robótek, że nie wiem w co ręce wsadzić.


Jesień dopadła mnie stanowczo za szybko. Jeszcze przerabiam owoce a tu już włóczka woła, że czas zabrać się za robienie szalików. W dodatku dopadło mnie fimo i zaczęłam robić medaliony i zawieszki. Ale najpierw o owocach. Pierwszy przymrozek już za nami, więc czas na aronię. W tym roku zrobiłam sok, bo trzeba wykorzystać sokownik, więc roboty było tyle, co nic. Resztki owoców jeszcze przegotowałam i miałam  kompot. Nalewkę zrobiłam tradycyjnie z wódki, bo spirytus jest dla mnie zbyt ostry. Do szerokiego słoja wsypałam ok. pół kg przemrożonej aronii, zasypałam 1 szklanką cukru i zostawiłam na noc, żeby soczek trochę puścił. Następnego dnia dodałam do tego pół paczki rodzynek, dlatego, żeby nalewka straciła trochę cierpkości, którą daje aronia i zalałam to wódką. Teraz trzeba poczekać przynajmniej do grudnia a potem zlać do butelki, filtrując przez filtr do kawy. Potem do owoców dodać 3 - 4 łyżki miodu, żeby jeszcze wyciągnął alkohol i po 2 - 3 dniach odcedzić to od owoców i dodać do nalewki. Można pić od razu ale im dłużej nalewka leżakuje, tym lepiej. Druga porcja aronii czeka sobie w zamrażarce aż zdobędę parę słoików i tę z kolei przerobię na dżemik. Dzisiaj przywiozłam pigwę, która musi poczekać kilka dni na swoją kolej bo ze słoikami krucho.
Tymczasem zrobiłam parę medalionów z fimo. Jedne są wypiekane a inne suszone na powietrzu. Ciągle nie mogę się zdecydować, które lepiej mi się robi. Właściwie to liczy się dopiero efekt końcowy bo te wypiekane są elastyczne i trochę błyszczące a te drugi - twardsze i matowe.



















Zrobienie medalionu jest bardzo proste. Wystarczy paczka wybranej masy plastycznej, foremka do ciasta albo szklanka, żeby wykroić kształt,coś do odciśnięcia wzorku, np serwetka albo kawałek koronki i sznureczek lub rzemyk. Masę wałkuję pojemnikiem po dezodorancie - nic się do niego nie klei . Trzeba pamiętać, żeby jeszcze w miękkim medalionie zrobić otwór na sznurek, bo potem jest trudno. Ot i cała filozofia. 
A teraz zabieram się za włóczkę. Pokochałam robotę na kółku dziewiarskim. Jest bardzo łatwa i szybko widać efekty. Super sposób na robienie kominów i czapek.

2 komentarze:

  1. Piękne medaliony - moim absolutnym ulubieńcem został oczywiście ten z zegarem i trybikiem :D

    OdpowiedzUsuń